15 stycznia 2022

Faworki babci

 Kruche, chrupiące, rozpływające się w ustach, leciutkie, to faworki mojej babci, wymagają trochę pracy, ale warto. Najlepiej smakują w karnawale, a w tłusty czwartek nie może ich zabraknąć. Babcia smażyła je na smalcu, ja też tak robię, wydaje mi się, że są lepsze. Rosną podczas smażenia, ale nie może być za gorący tłuszcz.



Składniki:

  • 600 gramów mąki pszennej
  • 6 żółtek
  • 6 łyżek kwaśnej. gęstej śmietany
  • szczypta soli
  • 1 łyżkę spirytusu
  • smalec do smażenia
  • cukier puder 

Wykonanie:

Mąkę przesiać przez sitko, dodać żółtka, szczyptę soli, śmietanę, spirytus, można zastąpić wódką, rumem,  i zagnieść ciasto, wyrabiać, aż nie będzie się lepiło do rąk i do stolnicy. Gdy ciasto będzie dobrze wyrobione należy wziąć wałek od ciasta i uderzając w ciasto raz po raz aż zrobi się placek, następnie złożyć i znowu uderzać. Powtarzać to wielokrotnie, aby wbić w ciasto jak najwięcej powietrza. Ciasto na faworki przekroić i zobaczyć, czy w przekroju widać dużo pęcherzyków powietrza, jeśli tak ciasto gotowe, jeśli nie, trzeba dalej ubijać. Ciasto podzielić na 4 porcje i wałkować cienkie placki. Jeśli ciasto było dobrze wyrobione, w czasie wałkowania nie trzeba podsypywać mąką. Każdy placek ciasta pokroić na paski 3 cm szerokości, każdy pasek pokroić na kawałki, takie jakie chcemy faworki, dłuższe lub krótkie. W każdym pasku po środku zrobić nacięcie i przewinąć formując faworka. Smażyć faworki na głębokim tłuszczu, temperatura 165-170 stopni, z każdej strony do zrumienienia, trwa to krótko. Usmażone faworki wyjąć na tacę wyłożoną ręcznikiem papierowym, aby obciekły z nadmiaru tłuszczu, przestudzone posypać cukrem pudrem, najlepsze są lekko ciepłe, pachną w całym domu, są tak smaczne, że nie starczy ich na długo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz